Nieprzyzwoicie wczesna pora, Jeżyce, droga do pracy.
Za mną podąża mama z kilkuletnią córką z wielkim, różowym plecakiem.
No i dialog.
Córka: Ale ciepło, nie?
Mama: No ciepło.
Córka: Szkoooooda, że nie mogę pojechać dzisiaj nad jezioro.
Mama (z pobłażliwym uśmiechem): Kochanie, musisz poczekać na lato.
Córka (nadąsana): Taa... Chyba na lata...!
Milcz, dziecko, milcz!
czwartek, 18 kwietnia 2013
niedziela, 14 kwietnia 2013
Nieformalny Piknik Jeżycki
Ale fajnie!
Fajnie, bo spontanicznie i nieformalnie. Fajnie, bo jeżycko. Fajnie, bo choć trochę integracyjnie.
Inicjatywa pojawiła się na Facebooku. Pomysł, żeby zebrać się tak po prostu na placu Asnyka w niedzielę o 13.00, przynieść co kto ma i lubi i spędzić razem czas, przyciągnęła do wydarzenia ponad 200 osób - chociaż tyle na pewno nie było. Okazuje się jednak (choć to oczywista oczywistość), że Jeżyce mają fanów od metra i ciut!
Kiedy już opuszczałam plac (a, kurczę, szkoda - bo podobno potem ktoś wyciągnął akordeon!), zaczepiła mnie starsza pani (no czy kogoś to w ogóle dziwi?) z pytaniem, co tam się dzieje. Zręcznie unikając słów "event" i "Facebook", wytłumaczyłam co jest na rzeczy. I co? I pani starsza bardzo była zbudowana akcją-integracją :) I powiedziała, że wpadnie następnym razem.
No to... do następnego! :)
A skoro jedno zdjęcie wyraża więcej niż 1000 słów, to pod spodem macie ich aż jakieś 11 tysięcy :)
edit: obrazy ruchome tutaj.
Fajnie, bo spontanicznie i nieformalnie. Fajnie, bo jeżycko. Fajnie, bo choć trochę integracyjnie.
Inicjatywa pojawiła się na Facebooku. Pomysł, żeby zebrać się tak po prostu na placu Asnyka w niedzielę o 13.00, przynieść co kto ma i lubi i spędzić razem czas, przyciągnęła do wydarzenia ponad 200 osób - chociaż tyle na pewno nie było. Okazuje się jednak (choć to oczywista oczywistość), że Jeżyce mają fanów od metra i ciut!
Kiedy już opuszczałam plac (a, kurczę, szkoda - bo podobno potem ktoś wyciągnął akordeon!), zaczepiła mnie starsza pani (no czy kogoś to w ogóle dziwi?) z pytaniem, co tam się dzieje. Zręcznie unikając słów "event" i "Facebook", wytłumaczyłam co jest na rzeczy. I co? I pani starsza bardzo była zbudowana akcją-integracją :) I powiedziała, że wpadnie następnym razem.
No to... do następnego! :)
A skoro jedno zdjęcie wyraża więcej niż 1000 słów, to pod spodem macie ich aż jakieś 11 tysięcy :)
| babeczki i kawa... |
| ...lub jedzenie za darmolsa ;) |
| załapałyśmy się na halawę - indyjski deser, dołączony do ulotki. wymianka ubrań i biżuterii już za tydzień na Jeżycach. |
| były media. puścili mnie w radiu :) |
| był plażing w piaskownicy. |
| był grill. |
| były gry i zabawy. |
| była roślinka na stole. |
| było dzielenie się posiłkiem. |
| tak to jest, jak się człowiek nie może zdecydować... |
| konkurencyjna impreza po drugiej stronie płotu. |
piątek, 12 kwietnia 2013
środa, 10 kwietnia 2013
Jak u Łobaszewskiej
Długo szukałam słów, którymi mogłabym opowiedzieć tę historię. Pisałam ją w głowie w zasadzie od razu po tym, jak byłam jej świadkiem. I uznałam, że nie ma czego tu ubierać w słowa, bo jest bardzo prosta. I nie wymaga puenty.
Granatowa kurtka, długie włosy, twarz ukryta pod grzywką i biała laska w ręku. Niewidoma dziewczyna wysiadła z tramwaju na Teatralce. Po prostu wysiadła i stanęła. Nie mogła się przecież rozejrzeć, poszukać kogoś wzrokiem. Mogła zawołać, ale tego nie zrobiła. Zatrzymała się na środku chodnika.
W tej chwili niewidomy chłopak w drugim końcu przystanku obrócił się, wykonał kilka zaskakująco pewnych kroków i bezbłędnie chwycił ją za rękę.
I usmiechnęli się do siebie, zwracając głowy w inne strony i zupełnie tego nie widząc.
Granatowa kurtka, długie włosy, twarz ukryta pod grzywką i biała laska w ręku. Niewidoma dziewczyna wysiadła z tramwaju na Teatralce. Po prostu wysiadła i stanęła. Nie mogła się przecież rozejrzeć, poszukać kogoś wzrokiem. Mogła zawołać, ale tego nie zrobiła. Zatrzymała się na środku chodnika.
W tej chwili niewidomy chłopak w drugim końcu przystanku obrócił się, wykonał kilka zaskakująco pewnych kroków i bezbłędnie chwycił ją za rękę.
I usmiechnęli się do siebie, zwracając głowy w inne strony i zupełnie tego nie widząc.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Prawa mniejszości
Jeśli coś jecie, to natychmiast przestańcie!
Idąc dziś Szamarzewem zauważyłam małą dziewczynkę, uparcie wgapiającą się w śmietnik. Dokładniej - w naklejkę czworonoga, która na nim widniała. Po chwili rozległ sie wrzask:
- Mamo, mamo, a pies może tam wrzucać swoją kupę, a ja nieeee...
Jawna niesprawiedliwość!
Idąc dziś Szamarzewem zauważyłam małą dziewczynkę, uparcie wgapiającą się w śmietnik. Dokładniej - w naklejkę czworonoga, która na nim widniała. Po chwili rozległ sie wrzask:
- Mamo, mamo, a pies może tam wrzucać swoją kupę, a ja nieeee...
Jawna niesprawiedliwość!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
