Gdzie jestem? W Ogrodzie Botanicznym, rzecz jasna. Wyszłam z domu i jakoś mi się skręciło w drugą stronę. Trochę poza sercem Jeżyc, ale nie wszystko musi się od razu zmieścić na mojej ulicy :)
![]() |
| skoro już muszą być jakieś zdjęcia... to tęcza. jak w mordę strzelił. |
Po Ogrodzie można spacerować godzinami, chłonąc wszystko to, co się w nim dzieje. Dziwić się kwitnącym truskawkom. Obserwować żółwia, wspinającego się nieporadnie na kamienny brzeg. Wędrować po ścieżkach alpinarium i znaleźć bieszczadzką trawę. Zastanawiać się, czym, u licha, może różnić się roślinność chińska od koreańskiej... No ale poważnie, kto w ogóle wpadłby na to, że gdzieś tam istnieje jakaś koreańska roślinność? :)
Odnosi się niesamowite wrażenie, że wśród drzew wszystko płynie innym rytmem, wyznaczonym przez naturę. I w ogóle nie przychodzi do głowy, że za płotem miasto tętni intensywnym, poniedziałkowym życiem. W Botaniku jest jak w tajemniczym, czarodziejskim ogrodzie.
Przyjemnie było dziś zabłądzić w środku.
![]() | |
| dowód na truskawkę. |
Zapomniałabym. Podczas spaceru jedna babeczka poprosiła mnie o zrobienie zdjęcia i wręczyła mi stary aparat, na kliszę. W dobie wszechobecnych cyfrówek trochę zajęło mi zaskoczenie, co powinnam teraz zrobić :) Oczywiście, wpatrywałam się tępo w tylną ściankę urządzenia, intensywnie poszukując wyświetlacza - i to zarówno przed, jak i po zrobieniu zdjęcia. Skąd mam niby teraz wiedzieć, czy wyszło? :)
.jpg)
