Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeżycjada. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2012

Śladami Borejków

Jako, że doskonale pamiętam, co Ida sprzedawała na Rynku Jeżyckim albo jak mieli na imię bracia Lelujkowie - nie mogłam tego przegapić. Zresztą, o Jeżycjadzie już tu trułam i pewnie jeszcze truć będę. Sorry.

Grupa przewodników z PoPoznaniu.pl zorganizowała zwiedzanie miasta tropem najsłynniejszej rodziny z Roosevelta 5. Wszystkie te miejsca znam i widzę je codziennie - było jednak coś magicznego w tym zestawieniu z cytatami i wspominkami sytuacji z książek Małgorzaty Musierowicz. Choć przewodniczka przemyciła też podstępem mnóstwo faktów z historii miasta :)

Zaskoczył mnie przekrój społeczny entuzjastów Jeżycjady. Teoretycznie targetem pani Musierowicz powinny być dziewczęta w wielu 13-17. Praktycznie natomiast mogłam zobaczyć siedemdziesięciolatkę obok siedemnastoletniego młodzieńca. Świetna sprawa.

Mickiewicz olał ostentacyjnie.

Start: Opera. Ciarki mnie przeszły, kiedy przewodniczka przeczytała stosowny fragment najnowszej powieści cyklu, "McDusi", który opisuje rząd platanów wokół fontanny. No - wypisz, wymaluj. Książka na żywo. Potem był Plac Mickiewicza, gdzie pod wierzbą płaczącą umawiały się książkowe zakochane pary, Zamek (nieodmiennie kojarzący się z moim powieściowym faworytem - Baltoną, który wraz z DKFem urządzał tam pokazy filmów Jarmuscha), Collegium Maius, kościół Dominikanów i Park Moniuszki. Na Teatralce wycieczka oko swe zawiesiła na willi - wielkim, szarym klocu, gdzie mieszkali Kowalikowie, Kłamczucha i - wreszcie - gdzie swą siedzibę miała osławiona kwiaciarnia Baltony.

"Dla panny młodej oraz dla denata:
Frezje i kalie z najdalszych stron świata.
Biegnijcie, chłopcy, który forsę ma,
Kwiaciarnia Florek, Noskowskiego 2!" :)

Zahaczając o szpital Raszei, proszę wycieczki, wylądowaliśmy wreszcie na tyłach Roosevelta - na uliczce Zacisze. Kamienica, w której mieszkają Borejkowie powstała w 1905 roku i utrzymana jest w stylu secesyjnym. Co dość częste na Jeżycach. Zaprojektowało ją biuro architektoniczne Bohmer i Preul, podobnie zresztą, jak cały zespół budynków. Nie byłam dotąd tak dokładnie na Zaciszu, dlatego zachwyciły mnie witraże w oknach klatek schodowych, wyrzeźbione na ścianach kwiatowe ornamenty, nieregularne balkoniki na poddaszu... Bardzo to romantycznie wygląda. Ostatnio na frontowy balkon wróciło, przepiękne odnowione, metalowe drzewo (info właśnie tutaj). Efekt psuły parkujące samochody. W 1905 nikt nie przewidział, że jakaś lacha będzie się chciała wozić czarnym Oplem Tigra :)

Potem poszło już jeżycko - Krasińskiego, gdzie mieszkało kilka powieściowych rodzin i... resztę znam tylko ze zdjęć, bo zrejterowałam. Była dawna kawiarnia "Ewa", była willa Żaków na Słowackiego...

Prawdziwa podróż sentymentalna.

To nie ostatnia taka "oprowadzka" PoPoznaniu.pl. W każdą drugą sobotę miesiąca organizowane są tego typu spędy. W październiku był Łazarz, jeszcze nie wiem, co będzie dalej. Inicjatywa jest rewelacyjna, oby więcej. Ktoś ma ochotę? :)

Roosevelta 5. ale to każdy wie.

piątek, 27 lipca 2012

Z serii sławni mieszkańcy Jeżyc: Małgorzata Musierowicz

Pisałam na samym początku, że książki Małgorzaty Musierowicz były - każda z osobna - moją Biblią w okresie lat cielęcych. Zaczytywałam się w "Idzie sierpniowej", "Córce Robrojka", "Kwiecie kalafiora" i całej reszcie cyklu, nie zwracając zupełnie uwagi na częstotliwość i chronologię. Duża sympatia do tych książeczek pozostała mi do teraz. Po pierwsze dlatego, że niosą pozytywny przekaz, mają w sobie dużo ciepła i prostoty. I nie zawsze wszystko tam jest cukierkowe - pary się rozstają, ludzie umierają. Nie zmienia się natomiast ogromny szacunek do drugiego człowieka, który stara się przekazać pani Musierowicz.

Małgorzata Musierowicz, z domu Barańczak, urodziła się na Jeżycach w 1945 roku. Jej młodszym bratem jest Stanisław Barańczak, poeta, twórca chociażby świetnego "Wypełnić czytelnym pismem".
Musierowicz sama twierdzi, że pierwsza jej powieść ("Małomówny i rodzina") powstała tylko po to, żeby mogła sama coś zilustrować. Z wykształcenia jest bowiem ilustratorką książek. "Szóstą klepkę", czyli pierwszą część cyklu, nazwanego potem Jeżycjadą, poprawiała kilkukrotnie, aż Nasza Księgarnia zgodziła się książkę wydać. Tak właśnie narodziła się jedna z najpopularniejszych serii książek dla nastolatek. Jeżycjada swoją nazwę wzięła od dzielnicy wiadomej :) Jeżyce są tu najczęściej centrum wydarzeń. W kamienicy przy Roosevelta 5 mieszka bowiem rodzina głównych bohaterów - Borejkowie. Począwszy od pierwszych książek, aż po najnowszą - "Sprężynę", śledzić możemy dzieje czterech panien Borejko, przeżywających pierwsze i drugie miłości, biorących śluby, mających dzieci. A do tego dołączą jeszcze cała zgraja "krewnych i znajomych", podlana sosem z prostych mądrości, łacińskich cytatów i bezpretensjonalnego humoru. Ponadto, pani Musierowicz wydała także kilkanaście pozycji dla dzieci (pamiętacie "Hihopter"?), nietuzinkowe książki kucharskie, zbiory felietonów i autobiografię. Zdobyła mnóstwo nagród, literackich i nie tylko. Sama o sobie mówi, że uwielbia wszystko, co z książkami związane: czytać, pisać, ilustrować, oprawiać...


Pani Musierowicz wiele lat mieszkała na Jeżycach, chyba na Słowackiego (kiedyś napisze więcej o tej ulicy, bardzo ja lubię). Teraz mieszka pod Poznaniem i za zgiełkiem nie tęskni. Mówi za to, że Jeżyce z Jeżycjady przeniosły się razem z nią, ponieważ zachowała je w głowie. Jej Borejkowie kochają Jeżyce, zachwycają się secesyjnymi kamienicami, spacerują wszędzie na piechotę. To przecież zupełnie jak ja :)

Pisząc o biografii, korzystałam z informacji na oficjalnej stronie Małgorzaty Musierowicz. A na deser okładka mojej absolutnie ulubionej części:

Jak to powiedział Baltona:
"Deszcz leje, dziewczyny płaczą,
wszystko to są normalne przyrodnicze zjawiska" :)


wtorek, 1 maja 2012

moja Jeżycjada

Jeżyce.
Jak dla mnie to najbardziej "poznańska" dzielnica Poznania. Wylądowałam tu zupełnym przypadkiem i wiem jedno - nie chcę przenosić się nigdzie indziej.

Jeżyce fascynowały mnie na długo przed tym, jak zdecydowałam się przejechać szmat drogi i zamieszkać w Poznaniu.  Jak większość nastolatek zaczytywałam się w serii książek o rodzinie Borejków. Autorka, Małgorzata Musierowicz, akcję swoich powieści (skądinąd fantastycznych - czytam do teraz) osadziła właśnie w tej starej dzielnicy, gdzie pełno jest dużych willi i starych kamienic z rzeźbionymi balkonami. Już wtedy wydawały mi się miejscem niezwykłym. Zwiedzałyśmy je zresztą z koleżanką, zaraz po przyjeździe do Poznania. Wtedy jednak nie mogłam poczuć tego, co czuję, od kiedy stało się to moim miejscem do życia. Jeżyce. Je-życie :)

Mieszkałam w kilku różnych miejscach w Poznaniu - żadne z nich nie oddycha tak mocno, jak Jeżyce. Żadne nie jest tak barwne, dosadne i pełne niezwykłych sytuacji.